• martakarlak

NAJPIERW GŁOWA, PÓŹNIEJ DOM


wydawnictwo: Kłębek Uczuć

kategoria: opowiadania

rok wydania: 2020

liczba stron: 132

cena: 26-35zł


Trzymam w ręce kolejną książkę Klaudii. Jej przemyślenia poruszają, inspirują i zapadają w pamięć. Autorka książki jest niezwykle dojrzała, a to, czym się z nami dzieli jest poparte jej własnymi przeżyciami.


"Najpierw głowa, później dom" to książka o dysfunkcyjnej rodzinie. To książka o przemocy, toksycznych relacjach, uzależnieniach, lekceważeniu i ignorowaniu potrzeb dzieci oraz innych domowników. Autorka przedstawia i opisuje nam ramy i schematy, w których jesteśmy zakorzenieni, w których działamy i wyjaśnia dlaczego mimo wszystko powielamy pewne szkodliwe zachowania, myślenia i działania. To książka o patologiach, ale przede wszystkim o ich konsekwencjach.


"Dysfunkcje doświadczane w dzieciństwie prowadzą do zaburzenia najważniejszych więzi dziecka. Więzi z rodzicem, która powinna stanowić fundament rozwojowy na każdej płaszczyźnie".

To książka o robieniu porządku we własnej głowie. Trzeba pootwierać szufladki, wyrzucić z nich to, co jest niepotrzebne, poskładać i posegregować wiele rzeczy na nowo. Tak właśnie robi się porządki. Przyglądając się bałaganowi, wyrzucając to, co jest niepotrzebne, dając przestrzeń i nowe miejsce na to, co nam się przyda i na to, co nadejdzie.

"Rób to, co daje Ci szczęście. Jeśli tylko nikogo tym nie krzywdzisz". Jakie to proste. Jakie to oczywiste. Wystarczy nie krzywdzić innych.

Często zapominamy, że my sami jesteśmy równie ważni jak inni. Nie wszystko musi być na naszej głowie. Mamy prawo, by odpocząć, odetchnąć, nabrać sił. Tymczasem bardzo często jest tak, że to nam kobietom, trudno jest się wyciszyć. Żyjemy wciąż w poczuciu obowiązku, że wszystko jest na naszej głowie. Gdy trochę odpuszczamy, okazuje się, że bez kontroli wszystkiego dokoła świat się nie zawalił.


Byłam w tych domach. W domach, w których jest wieczny, zaledwie powierzchowny porządek. Wszystko poskładane, posegregowane, niby na miejscu, niby to dom, a jednak muzeum. Widziałam te domy. Myślę, że każdy z nas je zna, wbrew pozorom nie jest ich mało. Większość z nas była w takim domu choć raz, znamy je ze swojego otoczenia, albo ze swojego rodzinnego domu. Dom, w którym pod płaszczykiem idealności dzieją się nie tylko przykre, ale złe rzeczy.


Nie mogłam tego pojąć. Naprawdę wydawało mi się to bardzo dziwne, wręcz niedorzeczne, że ktoś pisze do mnie za pośrednictwem Instagrama "Wow! Jesteś prawdziwa, pokazujesz bałagan, Wasze brudne zabawy z dzieckiem, rozwalone zabawki, pokazujesz jak siedzisz w piżamie, pijesz kawę". Wydawało mi się to dziwne, że kogoś może cieszyć mój bałagan. Minęło trochę czasu, gdy zrozumiałam dlaczego tak jest. W świecie, w którym wszystko musi być pod linijkę, w którym podziwia się udawaną idealność, nieomylność, a autorytetami stają się ludzie, którzy kreują siebie i swój świat na ludzi bez skazy... NARESZCIE zaczyna się dostrzegać się ludzi wokół nas. Tych prawdziwych. Zaczynamy cenić siebie za normalność, za trudy dnia codziennego, szukamy wokół siebie osób podobnych do nas samych. Dajemy sobie przyzwolenie na NIEOGARNIANIE. Pozwalamy sobie na odpoczynek i dbanie o siebie, o własny komfort i spokój, Niby to oczywiste, ale wciąż uczymy się tego, że nie musimy podobać się wszystkim, nie musimy spełniać cudzych oczekiwań. Nikt też nie musi spełniać naszych oczekiwań. Żyjemy w świecie, w którym musimy nauczyć się zdrowo odpoczywać. W świecie, w którym przyznanie się do trudności, zmęczenia oraz do odpuszczania zaczyna być czymś pozytywnym. Coraz częściej podziwiamy te osoby, które nie boją się o tym głośno mówić. Podziwianie to odpowiednie słowo, ponieważ od małego dziecka uczono nas, by robić wszystko na 100%, by dawać z siebie wszystko, by być najlepszym, być ciężko pracować, ponad normę, by się wyróżniać. To wieczne wywieranie na siebie presji staje się nie do zniesienia. W świecie, w którym wszyscy dokoła się uśmiechają nie ma miejsca na niedociągnięcia. A przecież tak naprawdę nikt z nas nie jest idealny.

Dzięki książce można poddać się refleksji, przystanąć, zwolnić i zatrzymać się na chwilę. Klaudia zadaje też pytania, na które warto sobie odpowiedzieć. Niektóre z nich mogą Ci się wydać niewygodne, inne mogą nie mieć dla Ciebie sensu czy znaczenia. "Jestem pełna nadziei, że te pytania pomogą Ci uporządkować sprawy, rzeczy i relacje naprawdę istotne, wnoszące coś dobrego w Twoją codzienność. Napisałam je, by pomóc Ci zbudować wewnętrzny spokój, dobrą relację z samym sobą". To ważne, by zacząć od siebie. Dobre relacje z innymi ludźmi zawsze zaczynają się od nas samych.


"Mając bałagan w głowie, życiu, wiele niewyjaśnionych, niezamkniętych kwestii, rozdziałów, nieprzepracowanych krzywd, wydarzeń, sprawiamy, że dywan, pod którym je zamiatamy, staje się ogromną górą".

Lubię każdą rzecz na miejscy i miejsce dla każdej rzeczy, uważam, że w moim domu jest ład. Ciężko też pracowałam na to, by mieć porządek w swojej głowie. I niesamowite jest to, że tak często musimy sobie dać przyzwolenie na to, by mieć nieporządek we własnym domu. Przekonałam się, że każda rzecz w moim domu ma swoje miejsce, a jednocześnie jest w nim miejsce dla każdej potrzebnej mi rzeczy. Jeżeli czegoś nie potrzebuję mogę się tego pozbyć, zrezygnować z tego, wyrzucić to. Wkładam rzeczy do szufladek i segreguję je. Tylko ode mnie zależy co będzie dla mnie ważne i co będzie mi potrzebne.


Przemyślenia autorki zaczynają się od wejścia do jej domu. Klaudia otwiera przed nami drzwi mieszkania, gdzie możemy zajrzeć i przyjrzeć się miejscu, w którym mieszka typowa rodzina z dziećmi. Zostajemy zaproszeni i zwiedzamy pokój po pokoju. Gdzieś leży coś nieodłożonego, coś spadło, coś się rozsypało, patrzymy na okruchy i ogólny nieład, który nie jest czymś niezwykłym, gdy ma się dzieci. Gdzieś są rozrzucone zabawki, to nie bałagan, to niedokończona zabawa. Ten dom żyje, tak, jak jego mieszkańcy. Tu mieszka RODZINA. To ich miejsce. To ich dom.


I ja tego Wam życzę, by Wasz dom żył. Był Wasz. Bo nie ma nic cenniejszego, niż echo domu, tętniące życiem jego mieszkańców. Ściany wypełnione śmiechami i chichami, nawet jeżeli coś leży nie tam, gdzie powinno. A może dlatego? Może w tej nieodłożonej książce na półce i rozsypanych płatkach śniadaniowych w kuchni tkwi całe piękno?


Podsumowując za autorką książki: Wiesz co się stanie, gdy trochę odpuścisz? Będzie Ci lepiej. Zadbaj o siebie i swoją rodzinę zaczynając przede wszystkim od siebie.


Jeżeli kiedykolwiek czułeś/aś się źle przez ten idealny świat, który pokazywany jest w mediach społecznościowych – przeczytaj tę książkę.


Dziękuję Klaudia, że dzielisz się swoim światem. Dzięki temu mogłam spojrzeć Twoimi oczami na parę ważnych spraw.


Marta.




322 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie